Jaka jest przyszłość górnictwa? Dyskusja na górniczym kongresie. Dzień 2.
Drugiego dnia targów górniczych Future Mining, które odbywają się od 9 do 11 września w Katowicach, przedstawiciele Polskiej Grupy Górniczej uczestniczyli w dwóch ważnych debatach węglowych. Czwartkową sesję plenarną o przyszłości górnictwa węgla kamiennego rozpoczął wystąpieniem programowym Wojciech Balczun - minister aktywów państwowych.
Minister podkreślił, że na sektor energetyczny w ciągu najbliższych 10 lat wydany zostanie aż bilion złotych – nigdy w historii nie było podobnych inwestycji, a ogromne środki trzeba odpowiedzialnie zagospodarować.
– Nie ma prostych recept, efekty nie przyjdą z dnia na dzień, jak chcieliby niektórzy. Państwo polskie robi wszystko, żeby znaleźć odpowiednie rozwiązania, jak stabilizować sytuację finansową górnictwa, jak zbudować odpowiedni model dla tych najlepszych kopalń, które mają przed sobą przyszłość. Dyskusje o tym, że węgla więcej nie będzie, można włożyć już między bajki, ale ciągle musimy poprawiać efektywność górnictwa, aby mogło konkurować na współczesnym rynku - mówił minister Balczun.
Szef resortu aktywów państwowych zauważył, że procesy transformacji przyspieszyły i pod niektórymi względami (m.in. spadek zapotrzebowania na węgiel, przyrost mocy OZE) jesteśmy w latach 30. XXI w. Z drugiej strony nowa sytuacja geopolityczna pokazuje, że musimy uwzględniać komponent węglowy w polskim miksie energetycznym, bo może okazać się potrzebny nawet bardziej niż się dotąd wydawało.
Minister podkreślił, że zanikło niestety komplementarne funkcjonowanie górnictwa i energetyki - wymaga to naprawy a komplementarność obu sektorów musi być naczelną zasadą, gdyż nie chodzi o to, żeby zyski zwiększać w jednym miejscu, gdy w innym zmuszeni jesteśmy pokrywać rosnące straty. Minister wspomniał też o wyzwaniach związanych z finansowaniem likwidacji kopalń. Powiedział też o branży okołogórniczej, która po latach dostaw dla kopalń w Polsce obecnie szuka dla siebie szansy m.in. w Indiach - aby ułatwić transfer polskich technologii do tego kraju przygotowywana jest z udziałem premiera specjalna rządowa misja gospodarcza. Ważną zasadą wdrażaną przez rząd będzie local content, tzn. że przy dużych inwestycjach w branżę energetyczną włączanych będzie jak najwięcej podmiotów krajowych.
Przyszłość górnictwa węgla kamiennego: transformacja, konkurencyjność i bezpieczeństwo energetyczne
Plenarny panel dyskusyjny pod hasłem "Przyszłość górnictwa węgla kamiennego: transformacja, konkurencyjność i bezpieczeństwo energetyczne" poprowadził red. Jerzy Dudała z portalu wnp.pl. Postawił przed uczestnikami kluczowe kwestie związane z faktem, iż polskie kopalnie węgla kamiennego znalazły się w transformacji w punkcie zwrotnym: jaką rolę będzie odgrywać węgiel w polskiej energetyce w kolejnych dekadach, jak w szczegółach powinna wyglądać odpowiedzialna społecznie i gospodarczo transformacja; jak zadbać o zwiększenie efektywności i konkurencyjności sektora; jakie inwestycje zadecydują o przyszłości branży; jak pogodzić założenia transformacji z bezpieczeństwem dostaw energii?
Prezes PGG S.A. Łukasz Deja podkreślił, że mimo zmian węgiel energetyczny ciągle ma duże znaczenie, z udziałem 42 proc. w krajowym miksie. Spółka realizuje stabilny scenariusz WEM Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu (ten rządowy dokument przewiduje, że w 2030 r. zapotrzebowanie polskich elektrowni węglowych wyniesie 29 mln t). Co istotne w KPEiK zastrzeżono, że węgiel z polskich kopalń będzie podstawą dostaw, a import tylko uzupełnieniem. Po raz pierwszy od 2021 roku mamy do czynienia ze zwiększeniem zainteresowanie węglem ze strony polskiej energetyki.
– Jeszcze w grudniu zapowiadano spadek zapotrzebowania, a już od lutego-marca sytuacja zmieniła się radykalnie. Odpowiadając na te sygnały PGG dostarczy w tym roku aż o 3 mln t węgla energetycznego więcej niż planowano. Ponieważ udało się w spółce zwiększyć o 10 proc. efektywność, będziemy potrzebowali o 1,5 mld zł mniej z dotacji publicznych na restrukturyzację - opisywał prezes Łukasz Deja.
Odniósł się także do roli węgla jako paliwa przejściowego (przed kilku laty, gdy tworzono umowę społeczną, zakładano, że tylko sam węgiel zabezpieczać będzie transformację energetyki do bloków jądrowych, obecnie w roli paliwa przejściowego występuje miks węgla i gazu, a proporcje zależą głównie od ceny błękitnego paliwa, która rośnie dziś na rynkach, wypierając gaz na korzyść węgla).
– Czujemy się odpowiedzialni za bezpieczeństwo energetyczne kraju, chcemy by każdy Polak miał dostęp do taniej energii. Pewne jest to, że gwarancję cen będziemy mieć dopóki istnieją dostawy krajowego węgla z polskich kopalń - mówił prezes Polskiej Grupy Górniczej.
Zapytany, czy redukcja wydobycia w PGG nie przełoży się niekorzystnie na rynek pracy w regionie, Łukasz Deja zaznaczył, że spółka robi wszystko, żeby umożliwić przebranżowienie własnym pracownikom. Od dwóch lat PGG rezygnuje ze współpracy z firmami zewnętrznymi, co jest bolesne, ale racjonalne, bo chroni własną załogę.
– Bezpieczeństwo energetyczne kosztuje i uważam, że musimy opierać się na krajowym węglu, podobnie jak na własnych zasobach polegają też inne kraje. Służy temu system dopłat do redukcji mocy w kopalniach węgla. Godne pożegnanie węgla to taka restrukturyzacja, w której centrum jest człowiek, stąd nasze wysiłki by udany model współpracy PGG z Kolejami Śląskimi przy budowie bazy serwisowej taboru na bocznicy pod szybem w Bojkowie, wraz z przebranżowieniem pracowników, powtórzyć w przyszłości w innych kopalniach spółki - mówił Łukasz Deja, prezes PGG.
W panelu Janusz Olszowski – prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej przypomniał, że w ciągu ostatniego ćwierćwiecza górnictwo w podatkach i obowiązkowych opłatach publicznoprawnych odprowadziło 152 mld zł, a otrzymało 36,7 mld zł pomocy publicznej. Stanisław Tokarski - pełnomocnik dyrektora Centrum Energetyki AGH w Krakowie tłumaczył, że dopłacanie do nierentownego górnictwa węglowego ma sens, bo pozwala krajowi utrzymać bezpieczeństwo energetyczne, a polski węgiel jest niezbędny do równoważenia systemu. Ponieważ górnictwo charakteryzuje się stałymi kosztami produkcji, gdy wydobywamy coraz mniej, kopalnie będą tylko zwiększać straty. Tymczasem powinny maksymalnie wykorzystywać swój potencjał.
Bezpieczeństwo i kultura operacyjna w górnictwie
W panelu pod takim tytułem wziął udział Marek Skuza - wiceprezes ds. produkcji Polskiej Grupy Górniczej. W gronie doświadczonych specjalistów na temat bezpieczeństwa w górnictwie węglowym rozmawiali także Jerzy Krótki - wiceprezes ds. technicznych Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego S.A., Piotr Litwa - prezes Wyższego Urzędu Górniczego, Jerzy Markowski - wiceminister gospodarki w latach 1995-1996 i Adam Rozmus - zastępca prezesa zarządu ds. technicznych i operacyjnych Jastrzębskiej Spółki Węglowej S.A.
Jak budować skuteczną kulturę bezpieczeństwa, czy postępująca automatyzacja zmniejsza ryzyko przy operacjach górniczych pod ziemią, w jaki sposób nowoczesne technologie wpływają na bezpieczeństwo pracy? Takie m.in. kwestia skierował do dyskutantów moderator sesji Tomasz Czoik - redaktor naczelny Trybuny Górniczej i portalu branżowego nettg.pl.
Budowniczy i pierwszy dyrektor kopalni Budryk Jerzy Markowski ocenił, że w polskim górnictwie nigdy nie oszczędzano na bezpieczeństwie pracy, a nakładów ponoszonych na BHP nie należy utożsamiać z prostymi zakupami rękawic, hełmów czy środków ochrony. Wydatki na bezpieczeństwo obejmowały w ciągu ostatnich dekad wiele systemów i nowych technologii, np. budowę stacji przewietrzania kopalń, badania metanometryczne i technologie odmetanowania, np. wiercenia kierunkowe przed eksploatacją.
– W porównaniu do lat 90. XX w. bardzo zmieniła się sytuacja społeczno-polityczna i gospodarcza, dokonaliśmy też ogromnego skoku technologicznego. Wnioski wyciągano po wszystkich tragicznych wydarzeniach w polskich kopalniach węgla kamiennego. Nastąpił też istotny rozwój świadomości wokół problemów bezpieczeństwa w kopalniach. Na pewno mamy dziś dużo większą świadomość zagrożeń. Powiodło się budowanie organizacji, która po wypadku nie patrzy na to, kto jest winien, ale co konkretnie zawiodło, jakie błędy i niedopatrzenia przyczyniły się do wypadku lub katastrofy. Kopalń jest wprawdzie mniej, ale pracują na większych głębokościach i zagrożenia koncentrują się - mówił wiceprezes PGG Marek Skuza.
Ocenił, że nigdzie w Polsce nie udało się wdrożyć całkowitej automatyzacji w kopalniach głębinowych, w sytuacjach zagrożeń i np. utraty łączności wciąż niezwykle ważne pozostają kompetencje manualne, nadzór i decyzje człowieka.
Rozmówcy zgłaszali obawy związane z likwidacją systemu edukacji zawodowej i praktyk górniczych.
– Obawiam się, że za sprawą urlopów górniczych i odpraw z kopalń odejdą najbardziej doświadczeni pracownicy. A przecież pracy na dole uczymy się przed kilka dobrych lat, nie wystarczy teoria uzyskana w szkole czy na uczelni. Wystąpiłem kilka dni temu do prezesów spółek węglowych, żeby odpowiedzieli czy w kontekście planów techniczno-operacyjnych kopalń w perspektywie kilku lat będą mieli jeszcze załogę zdolną do ich wykonania - powiedział Piotr Litwa, szef WUG.
– Powinniśmy zmienić społeczną mentalność wokół polskiego górnictwa, bo grozi nam, że nie będzie napływu ludzi do branży. Natomiast trudno wyobrazić sobie, że uda nam się funkcjonować w przyszłej dekadzie bez węgla. Jeżeli zgadzamy się, że bezpieczeństwo kosztuje i jesteśmy gotowi ponosić spore wydatki np. na obronność, to trzeba objąć podobnym sposobem myślenia także bezpieczeństwo energetyczne, bo bez górnictwa nie poradzimy sobie, nie oprzemy się w pozyskaniu niezbędnych surowcówy tylko na recyklingu - zaznaczył Marek Skuza.
Trzeci dzień Future Mining Forum & Expo 2026 będzie poświęcony przede wszystkim przyszłości Górnego Śląska - jego gospodarce, kompetencjom, inwestycjom oraz temu, jak wykorzystać potencjał terenów pogórniczych i poprzemysłowych. W programie znalazły się trzy ścieżki tematyczne, które pokazują transformację regionu z różnych perspektyw: gospodarczej, środowiskowej oraz miejskiej.
fot. Bożena Sieja | PGG S.A.